...Maryja nasz wzór. Ta, która powiedziała Bogu "tak", Ta która pokazała jak spełniać Jego wolę- i to spełniać w doskonały sposób...

 

Wyobraźnia ukazuje mi skromność Matki, a serce oprowadza po mocy bogactw, jakie skrywała w duszy.  O Maryjo! naucz mnie zdobywać takie bogactwa, którym Ty zawierzyłaś..! Uwolnij od przywiązania do świata, wyzbytego z prawdziwych skarbów. 

Matko Ty wiedziałaś, że to czym karmi nas świat, nie może doprowadzić do Boga.. Ty to wiedziałaś, nie zważając na lichą stajenkę w Betlejem.. Wiedziałaś, gdy powiedziałaś Bogu "tak"  i odrzuciłaś inne drogi, którymi mogłaś pójść.. Prostsze drogi Matko.. 

Otwórz mi oczy Maryjo, ukaż złudę nazywaną światowym "bogactwem" i pokaż  bezcenny dar Obecności Boga w sercu!

 

Dziś pochylam się nad Maryją, jako Tą, która po spotkaniu z Bogiem i poznaniu Jego woli, pokazała co robić dalej. 

Pomyślmy w nasz "światowy sposób". Gdybyśmy dostali wiadomość, że zostaliśmy Matką/ Ojcem Króla Świata- pierwsze co, zadalibyśmy pytanie gdzie jest nasza pałac i jak bardzo już nic nie musimy robić. W końcu mamy miano Matki/ Ojca Króla!! 

(oczywiście nie próbuję generalizować i wszystkich wrzucać do jednego wora, ale czasami wystarczy niewiele żeby człowiek stracił poczucie obowiązku i zaczął oddawać się lenistwu- tylko dlatego, że "może")

Co robi Maryja? Kolejny raz pokazuje w jaki sposób wchodzi się we właściwą relację z Bogiem. Mimo, iż została Matką Króla, pierwsze co- po informacji o stanie błogosławionym Elżbiety, Maryja rusza w drogę.

Krótko mówiąc- przyjmując Boga, kolejnym krokiem jest służba.

Maryja idzie służyć swojej krewnej, ponieważ wie, że Elżbieta Jej potrzebuje.

W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że rozkoszuję się przytoczonym fragmentem Radosnej Tajemnicy, ponieważ Pan Bóg jest genialny w swoich działaniach! 

Nie tylko spełnił marzenia Elżbiety, ale zapewnił Jej pomoc, informując o sytuacji Maryję. O wszystko zadbał, mogąc zabezpieczyć stan Elżbiety, a także wypróbować Maryję, która miała doskonały "powód" aby powiedzieć "nie":  " Boże, przecież obecnie ja też jestem w ciąży! Na domiar wszystkiego moim dzieckiem jest Bóg! Nic już nie muszę robić. " 

Maryja nigdy nie mówi nie! Nawet gdy wie, że w przyszłości Jej serce przebije miecz boleści- zawsze powierza ufność w Bogu. 

Nieustannie oddaje Mu Siebie.

 

Maryja pokonuje daleką drogę. Nie tylko cel służby jest odległy i trzeba do niego dojść, ale na miejscu właściwy etap służby dopiero się zaczyna.

Maryja wydaje się niestrudzona.

Matko naucz mnie Twojej odwagi i siły.. Naucz tak mocno czuć potrzebę służby i świadomość, że moja obecność na świecie ma konkretny cel, do którego mimo dalekiej drogi, pragnę dojść!

 

Spotkanie Maryi z Elżbietą- całkowicie łapie mnie za serce!

Widok Maryi- dla Elżbiety- i moment, gdy dzieciątko porusza się w Jej łonie, jest jak dowód, iż wyczekane poczęcie Jana Chrzciciela (mimo zaawansowanego wieku Elżbiety) jest sprawką Bożej miłości. 

Elżbieta ma potwierdzenie w osobie Maryi, że jej prośby zostały wysłuchane, że poczęte dziecko jest wysłuchaną modlitwą. Dlaczego tak mówię? 

Wyobrażam sobie ten moment, widzę wzruszoną Elżbietę, która zupełnie nie spodziewa się zobaczyć Maryi i nagle.. na Jej widok czuje ruch swojego dziecka. Nagle uświadamia sobie, że obecność Maryi jest zapewnieniem, iż Bóg nieustannie się o Elżbietę troszczy. Doceniając Jej zaufanie, wynagradzając cierpliwość, ofiaruję pomoc w osobie Maryi, która zjawia się z oddanym sercem..

I przede wszystkim- ten wspaniały moment, gdy Duch Święty zstępuję na Elżbietę- znów ten sam Duch Święty- przynoszący Jezusa, otwierający oczy, poruszający serce..

Elżbieta wie.. mówi do Maryi "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona (...) Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana".

Spotkały się dwie kobiety, które uwierzyły Bogu. 

To spotkanie jest dla mnie jak symbol dla obydwu z nich. Elżbieta- otrzymuje "pieczątkę" od Boga "tak, Twoje modlitwy są wysłuchane, przysyłam pomoc", a postać Maryi to wzór "tak Boże, Tobie służę, więc moim celem jest nieść pomoc bliźnim". 

 

W tej Tajemnicy wracam myślą do Różańca Świętego. 

Dlaczego Różaniec składa się ze słów, które Maryja usłyszała od Anioła i od Elżbiety?? 

"Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś  Ty między niewiastami i błogosławiony Owoc Żywota Twojego, Jezus (...)"

Lubię myśleć, że Maryja tak ukochała te momenty swojego życia, że wspominanie ich jest dla Niej najcudowniejszą modlitwą. 

Myślę o tym i rozważam, by wyciągnąć sens dla siebie:

Chwila, gdy Bóg przyszedł do Maryi z Dobra Nowiną- nowiną przynoszącą Jezusa i moment gdy Maryja podjęła się służby. Zastanawiam się i już wiem.. Pragnę by moje życie było nieustanną modlitwą. Obecnością Boga i służbą drugiemu człowiekowi..

O Maryjo.. Módl się za nami! 

 

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9)"