Gdy przeprowadzałam rozważania Adwentowe, można by pomyśleć, że zapomniałam o pozostałych Tajemnicach Różańca Świętego. 

Ale nie ! :)

Rozłożenie rozważań jest celowym zabiegiem- otóż, do Świąt przebyliśmy drogę od Zwiastowania po Narodziny Jezusa. Natomiast teraz- po Świętach- w mojej ocenie, obowiązują nas pozostałe Tajemnice.

Chciałabym również na wstępie zwrócić uwagę na numery podane przy tytule.

Oznaczałam je następująco: wpis pierwszy 1, drugi 2, analogicznie do 4. Natomiast dziś pojawia się 77. Czyżbym nie umiała policzyć do 5? :D Spekulować nie zabraniam :D ale zamysł owej 77 bierze się z Ewangelii. 

Przybliżmy Mt 21,22 ( Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» 22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.) Nasze 77, czyli wspomnienie nieskończoności- sugeruje jak długo obowiązują nas dzisiaj wypisane Tajemnice Radosne :) Ofiarowanie Jezusa i Znalezienie Jezusa- to jest droga dla nas, która po Narodzinach Boga w naszym sercu, jest jedyną właściwą opcją ! I nie na tydzień, nie miesiąc- ale 77 -w nieskończoność- aż Pan powoła nas do Siebie!

 

Dlaczego te dwie Tajemnice są dla mnie jak drogowskaz?

Gdy wyobrażam sobie Maryję niosącą Jezusa do Świątyni, by ofiarować swego Syna Bogu- odnoszę ten czyn do siebie. 

W Jaki sposób? Już wyjaśniam- lecz pragnę jeszcze nadmienić, że Maryja- mimo świętości i doskonałości Jezusa- i tak pobiegła do Świątyni, przed tron Boga.

Można by zapytać- uświęcać taką doskonałość,Syna Bożego? serio trzeba ?

Otóż właśnie...

I tą serią pytań, doszliśmy do czasu rozważań:)

 

Każda nasza sprawa, którą chcemy rozpocząć; każdy skarb, który mamy; wszystko co się narodziło w naszym życiu, musimy ofiarować Bogu! Musimy zanieść przed Boży tron i prosić o uświęcenie ! I tutaj wróćmy do wstawki. Jezus= świętość sama w sobie- a mimo to, ofiarowany Bogu. Każda nasza sprawa = dalekie od świętości- wręcz wymaga uświęcenia i pokazania jej Panu! 

Podejmując się jakiegokolwiek działania, wpierw- jak Maryja- biegnijmy do Pana- by Bóg ową sprawę pobłogosławił- albo przynajmniej widząc, że jest marna, doprowadzi ją do końca, nie robiąc przy tym nikomu krzywdy. 

To samo tyczy się narodzonego w naszym sercu Jezusa ! :) Nie istotne czy te narodziny dopełniły się w święta, po świętach, czy utworzyliśmy dla Jezusa stajenkę w innym czasie.. Ale jeśli Jezus jest w nas, to nie jest czas, by spocząć na laurach. To dopiero początek, by wziąć się do pracy!  Obecność  Pana w sercu wymaga "ofiarowania Jezusa w świątyni". Wymaga nieustannego uświęcania i przynoszenia przed Boży tron!

 

 

Kolejna Tajemnica- Odnalezienie Jezusa. 

Ona jest jak następstwo wszystkiego o czym rozmawialiśmy. Pamiętamy w jakich okolicznościach Jezus został odnaleziony? Między ludźmi, z ogromną mądrością- nauczał- zadziwiał Swoją wiedzą!

I tutaj musimy zrobić mały powrót do początku rozważań- od samego początku (Zwiastowanie) aż do narodzin - cała droga odbywa się z dala od ludzi. Wpierw Maryja pobiegła na służbę Elżbiecie (mimowolnie umknęła spod ciężkiego oka oceny i krytyki społeczeństwa), później Józef i Maryja szukali miejsca, by odbył się poród, ale nikt ich nie przyjął- ta separacja od ludzi wydaje się przypadkowa, lecz w mojej ocenie zupełnie nie (i nie mówię o przekazie, iż nie było miejsca dla Boga i nikt Jezusa nie przyjął- to znamy) Chodzi mi o przekaz, że Pan Bóg celowo zachował Maryję i Jezusa od ludzi, ponieważ na tamten czas, obecność człowieka byłaby problemem. Nikt nie widział w Jezusie "niczego specjalnego". Kto wiedział, ten wiedział i Bogu pokłon oddał (Trzej Królowie- nasz metaforyczny świat, ukłonił się przed Panem). Ale dlaczego o tym mówię ? Może zabrzmiało niejasno, ale analizując dalej, dochodzimy do puenty.

Jezus Ofiarowany w Świątyni- uświęcony, pobłogosławiony- dostaje "zielone światło", by pójść do ludzi. Wpierw jest chroniony, nie styka się z człowiekiem- w przełożeniu na nasze rozważania- do czasu aż nasza sprawa/skarb nie zostanie ofiarowany Bogu i pobłogosławiony, nie nadaje się, by występować między ludźmi. Dobry owoc przyniesie dopiero po błogosławieństwie ! Wówczas kierowany przez Boga, ukaże swój cel, wielką mądrość i dobro dla człowieka. W przeciwnym razie- człowiek- z braku zrozumienia, nie widząc w naszym działaniu "nic specjalnego", zniszczy go, nim pomysł rozkręci się na dobre!

To jak ucieczka przed Herodem, który chce zabić Jezusa...

 

Reasumując- Jezus ofiarowany Bogu- przypomina nam, że wszystko co mamy, musimy ofiarować Bogu. Należy pamiętać,że cokolwiek mamy- jeśli to nie otrzyma błogosławieństwa- zawsze może wymknąć się nam z rąk lub przynieść więcej zła niż pożytku.

 

Dwa, owe ofiarowanie i błogosławieństwo jest przejściem do "Odnalezienia Jezusa"- jest zielonym światłem, by iść do ludzi, aby nasz pomysł, nasz skarb zaczął działać dla dobra społeczeństwa i na chwałę Pana ! Dopiero wtedy może sobą zadziwiać i zachwycić!

 

Pamiętajmy,że Tajemnica czwarta i piąta- to nasza nieskończona walka z samym sobą- pozyskiwanie świadomości,że w pojedynkę (bez Boga) nic nie możemy uczynić, a tylko z Bożą pomocą, otrzymujemy miano prawdziwego sługi dla imienia Pana. Nie dla siebie, nie dla własnych ideałów i pomysłów- ale we wszystkim oddając chwałę Bogu, na służbie dla Królestwa Niebieskiego.

 

Tym miłym akcentem, zagrzewam do boju! Z Bogiem i tylko z Bogiem- idźmy w świat, by nieść sobą Ewangelię !  Błogosławionego dnia ! 

 

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9)"