Jak to jest,że z jednej strony czytamy w Piśmie Świętym: "Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne"
Po czym idziemy dalej i czytamy, że Królestwo Boże jest wśród nas- a jeśli tak jest, jak możemy go nienawidzić? 

Te sprzeczności zwykle mnie intrygowały, ale odkładałam je na bok, bo stwarzały pewną trudność pojmowania Bożej nauki...

 
Niemniej jak zwykle, gdy rozczłonkujemy obydwa zdania, pojawia się jasność.

I jak zwykle, moment na wybór. 

Jak odnajdę się w świetle Ewangelii?

 

Kochani Raj jest między nami, Królestwo Boże jest między nami.
Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości- możemy sięgnąć na początek Pisma Świętego,gdzie mowa o wygnaniu Adama i Ewy.
Jak niesamowite jest to zjawisko, że Adam i Ewa przed grzechem widzą wszystko- SIEBIE- inaczej, a gdy zgrzeszą, nagle widzą świat przez pryzmat zła.
Widzą,że są nadzy. Nagle czują wstyd. Chowają się. Ich oczy naszły grzechem.

 
Wygnanie z ogrodu nie wyglądało tak,że Bóg nagle pstryknął Adama i Ewę w wysokiego Nieba na Ziemię, gdzie spadali między chmurami,aż wylądowali daaaaleko,daleko od Boga.
Oni po prostu przestali WIDZIEĆ RAJ. Wszystko co wcześniej widziały ich oczy, zasłonił grzech. 
Są wygnańcami raju- wewnętrznego i fizycznego,kiedy to mogli rozmawiać z Bogiem i z Nim spacerować...

 
Czytamy również w Piśmie Świętym: 

"Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą z Królestwa Jego wszystkie zgorszenia,i tych, którzy popełniają nieprawość"
Jest to fragment opowiadający o końcu naszego życia. Jest to Ewangelia Mt 13,41

Czy więc, jeśli Jezus mówi, że z Królestwa Bożego zostaną zebrane grzechy i nieprawość- to mówi o jakimś innym Królestwie- nieskalanym i niebiańskim? Innym niż Raj, gdzie doszło do grzechu i nieprawości?
Jeśli Królestwo Boże byłoby inne niż to,w którym żyjemy (lecz przez grzech go nie widzimy) czy Bóg dozwoliłby aby to doskonałe Niebo miało jakąś skazę?
Przecież nasz Raj to ta rzeczywistość! A Niebo, za którym tęsknimy- i nasze zmartwychwstanie to możliwość, by NA NOWO otworzyć oczy duszy!
I jasne, może ten Raj, który zabrał nam grzech jest totalnie inny niż Ziemia- ale gdy Aniołowie wyczyszczą go z grzechu nieprawości i zła...ukaże się cudowna rzeczywistość! Nie mam bladego pojęcia jak to będzie- ale ufam,że Królestwo Boże jest między nami- i zgodnie z tym co Jezus powiedział- mamy do niego pełny wstęp, jeśli tylko pozwolimy,aby Pan wprowadził nas w tą przestrzeń duszy, która jest zaślepiona. 

 
Wrócę do pierwszego cytatu.

Dlaczego więc mamy nienawidzić swoje życie? 

A no właśnie dlatego,że nasze życie jest grzechem!

Nasze życie jest wygnaniem! I właśnie to mamy znienawidzić, odrzucić i zapragnąć całkowitej zmiany!

Jezus nie mówi, aby nienawidzić fakt, że żyjemy- to byłoby mocno dziwne,skoro Sam nas stworzył...

Ale mamy znienawidzić to,że zgrzeszyliśmy, że zasłoniliśmy oczy złem i przestaliśmy trwać z Bogiem w JEDNOŚCI...

 

Doskonale pamiętam mój własny moment, gdy zrozumiałam swoją grzeszność, to że nie ma we mnie nic więcej niż proch i pył.

Pytanie: Czy to można kochać? Jasne,że nie! 

Nie chciałam tego... 

Zapragnęłam wszystko w swoim życiu zmienić.

Co się okazało, gdy rozpoczęłam zmianę- kierując ją według własnych wyobrażeń- jeszcze bardziej znienawidziłam to, co sobą niosę. 

NIE DA SIĘ KOCHAĆ SWOJEGO ŻYCIA BEZ BOGA!

Dopiero gdy stanęłam pod ściną, totalnie wyczerpana, z prośbą

"Jezu, ja nie wiem co mam zrobić, ale chcę zacząć od nowa"

Jezus zaczął budować moje życie. 

I zaczął budować je tak, że NIE DA SIĘ GO NIE KOCHAĆ!

Ono jest piękne, bo już nie moje- grzeszne,ale z Bogiem-w Raju. I żebym została dobrze zrozumiana- moje życie nadal jest grzeszne,marne i słabe. To oczywiste. Tak będzie do póki tu żyję. Ale chodzi o to,że świadomie-dzięki łasce Boga- odrzuciłam grzech, by Jezus zdejmował go z moich oczu...

Chodzi o sam fakt świadomości- że to,co zasłania Twoje oczy- ten grzech, odbiera Ci Raj! Chodzi o świadomość,aby to całkiem odrzucić,znienawidzić- bo Raj jest tutaj! I nigdy go nie zobaczysz,jeśli nie powiesz Jezusowi "zabierz to z moich oczu"! 

 

Kochani- nie umiem opowiedzieć o tym uczuciu, które sprawia,iż masz wrażenie,że jedną nogą stoisz na Ziemi,a drugą w Niebie.

Że rzeczywistości,które się przenikają są odczuwalne w Twoim sercu i kochasz je- bo dał Ci je Bóg!

Ale jakkolwiek pragniecie obecności Boga, wyrzeknijcie się grzechu! Wyrzeknijcie się tego, który sprawił,że nie widzicie Raju! 

 

Wysyłam Boże błogosławieństwo i proszę Ducha Świętego, aby dobrze przełożył moje słowa w Waszych duszach.

Zawsze,gdy siadam do klawiatury,proszę Boga aby mnie prowadził, ponieważ znam swoją głupotę, a jednocześnie wiem,że istnieją na świecie Prawdy- Boże Prawdy, o których trzeba mówić. Dawać im świadectwo. 

I może nie umiem tego dobrze opowiedzieć,ale z całego serca wierzę- że trzeba o nich głosić,by wszyscy mogli się obudzić i wrócić do Raju- jeszcze przed śmiercią ciała! 

 

Błogosławię! 

 

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9)"