Jak to jest,że mimo upływu czasu i życia z Bogiem, wciąż próbuję żyć wg własnej "miłości"?

To pytanie rozbrzmiało dziś rano, gdy uświadomiłam sobie- jak wiele cudów i dobra uczynił mi Pan w przeciągu minionego roku.

Analizowałam moje modlitwy, które Bóg przełożył na życie i dostrzegałam,że czas na przeredagowanie próśb i dziękczynienia! Tak wiele się spełniło! Ogromna część uległa zmianie.

Pomyślałam wtedy- Panie Jezu, co ja mogę uczynić, aby oddać Ci wdzięczność?

Co mam zrobić w zamian i jak wynagrodzić Ci za wszelkie cuda?

Tutaj nasunął się drwiący wyrzut umysłu "naprawdę myślisz,że możesz coś zrobić- cokolwiek ludzkiego, co będzie znakiem "=" do cudu?".

Cóż, naprawdę przez chwilę tak myślałam.

Następnie przyszła kolejna analiza- czy Pan Bóg czyniąc mi dobro, oczekuje,że przez najbliższy rok nie wstanę z kolan, by nie przestawać Go wielbić modlitwą?

Przyszło poczucie zawstydzenia- znów nie rozumiesz Bożej Miłości.

Niestety. 

Następne pytanie, jakby sam Jezus próbował mnie oświecić- czy ty, dając coś ukochanej osobie, wyciągasz rękę po zwrot? Wyciągasz rękę po coś w zamian?

Jeśli tak- przestań dawać i nie rozwijaj w sobie interesowności.. A jeśli nie, pytam cię- z jakiego powodu dajesz? 

Moja odpowiedź brzmiała "nie". Nie wyciągam dłoni po odpłatę... 

I kolejne pytanie nim zdążyłam odpowiedzieć na resztę.

Jeśli ty nie wyciągasz ręki, uważasz że miłość Boga jest mniejsza niż twoja i Bóg wyczekuje twojej zapłaty ?? 

Kolejne uderzenie się w pierś i ciche "nie Jezu".

Jeden krok dzielił mnie od tego, by popaść w błędne koło wyrzutów sumienia, ale wówczas pojawiła się ostatnia myśl.

"Skoro wiesz, że tak bardzo cię kocham i niczego nie chcę w zamian, uczyń mi tą radość i ciesz się z tego, co zechciałem ci dać".

Więc kochani ciesze się! Ogromnie się cieszę i chwalę Boga,że jest tak cierpliwy i pozwala na moje tysięczne błędny i pomyłki! Że nie odwraca się, gdy znów mylę miłość z targowicą i uczę się mozolnie jak tabliczki mnożenia, wciąż zapominając ile jest 9x7..

Ale czy to wszystko oznacza,że nie mamy być Bogu wdzięczni? Nie! Oczywiście,że mamy okazywać Panu wdzięczność, ale nie z poczuciem,że jesteśmy w stanie się za nią odpłacić, że jesteśmy zdolni zrobić "coś" co za konkretne dobro przyniesie adekwatne rozliczenie.

Boga dary nie mają ceny. Żaden nie jest do odpłacenia.. 

Jedynie znajomość Miłości jest właściwą reakcją w relacji z czynami naszego Boga :) 

 

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9)"