Wspominając święto Trzech Króli, chciałabym podzielić się z Wami refleksją na temat odwiedzin Boga- człowieka w stajence betlejemskiej :)
Pisząc wczoraj o "wymianie" jaka dopełnia się w żłóbku, dziś chciałabym poruszyć tematy, które wiążą się z całą otoczką przybycia do Jezuska.

Co mam na myśli?

Otóż wczoraj, gdy byłam w kościele, zaczęłam analizować całą sytuację wiążącą się z fragmentem Pisma Świętego. O tym, co wiemy o Trzech Królach, co wiemy o prowadzącej ich Gwieździe... wreszcie o tym, co mówi nam opis spotkania Trzech Króli z Herodem, aż koniec końców chwila spotkania Mędrców z Dziecięciem.

Od początku :)

Kochani, Gwiazda prowadząca Mędrców jest dla nas cudownym symbolem.
Dla nas, właśnie tak.
Gdyż Gwiazda była tą, która wskazywała drogę.
Każdy z nas powinien odnaleźć się w tej roli, by swoim zachowaniem i blaskiem- prowadzić innych (poszukujących Zbawiciela) w kierunku Boga.

Jeszcze bardziej fascynujące było dla mnie przeanalizowanie spotkania Trzech Króli z Herodem.
Herod- przyrównany w mojej myśli do grzechu, mówi do Mędrców "wróćcie do mnie"
Każdy grzech szepcze nam do ucha te słowa...
Grzech nie ma takiej mocy, by nas całkowicie spętać i oddalić od Boga...
To nasza słabość, brak silnej woli sprawia,że w grzechu tkwimy, lub do grzechu wracamy..
Herod również nie mógł powiedzieć Mędrcom "nie idźcie", bowiem mieli swój cel i wolę- aby odszukać Jezusa...
Niemniej zasiał ziarno pokusy "wróć do mnie"...

Mędrcy idą za Gwiazdą i przychodzą do stajenki.
Ofiarują dary- mirra, kadzidło i złoto.
Kochani, spójrzmy na tę scenę spotkania...
Jak nam się wydaje, gdy Mędrcy przybyli zobaczyć Jezusa, pominęli wówczas Maryję czy czuwającego tam Józefa?
Czy gdy ofiarowali dary- te dary wziął bezpośrednio mały Jezus, czy raczej Maryja przyjęła prezenty, by później ofiarować Synowi?
Czy gdy Mędrcy chcieli zobaczyć Dziecię, nie zwrócili się wpierw do Maryi? "Matko Zbawiciela, czy możemy zobaczyć Twojego Syna?"
Dlaczego o tym mówię?
Bo niezwykle często, szukając Jezusa- traktujemy obecną tam Maryję jak "element poboczny". To bzdura! Przecież Jezus jest Niemowlęciem- Maryja pełni tam główną rolę, aby przybliżyć człowieka do narodzonego Boga. To Maryja wszystkim kieruje, bo przecież Jezus jest tylko maleńkim dzieckiem...
Może Maryja trzymała Jezusa na ręku i zbliżyła się do Mędrców, by pokazać im Syna...?
A może Jezus leżał w żłóbku, ale Maryja wpierw daje przyzwolenie, by Mędrcy podeszli do Maleństwa...?
Takie teorie są bardzo naturalne, bo przecież wątpliwe jest, że gdy Matka urodzi dziecko, a przychodzi trzech nieznanych ludzi, Ona daje im niemowlę, bez zastanowienia się kim nowo-przybyli są i po co przyszli. Często scenę ze stajenki traktujemy jak jakąś baśń, w której bez porozumiewania, bez jakiejś normalnej dyskusji- odbywa się szereg czynności. Przecież mówimy o faktach, a nie o bajce. Mówiąc w skrócie- to spotkanie nie odbywa się bez rozmowy, bez porozumienia Maryi z wszystkimi gośćmi.
Ta scena spotkania jest dla nas doskonałym przykładem- że przychodząc do Jezusa- nie możemy pomijać spotkania z Maryją...
Niosąc dary Chrystusowi, tak naprawdę składamy je wpierw na ręce Matki, by dopiero później Ona przekazała je Zbawicielowi...
I dalej, gdy chcemy zobaczyć Dziecię, wpierw musi zbliżyć się do nas Maryja- wpierw z Nią musimy rozmawiać i Ją o to prosić, by dała nam szansę na zobaczenie Niemowlęcia...
Te symbole "wyjęte ze stajenki"- że poprzez Maryję wszystko się odbywa- są dla mnie niezwykle ważne, gdy łączą się z mądrością wielu uczonych kościoła,ale także Świętych, którzy całe życie głosili istotę i ważność umiłowania Maryi, w drodze do Jezusa.

Ostatnia kwestia, nawiązująca do wspomnianej roli Heroda (grzechu).
Mędrcy- już po spotkaniu z Jezusem, gdy chcieli wracać- nagle, dostrzegają Anioła.
Anioł mówi jasno "idźcie inną drogą"- a nawiązując do mojej wcześniejszej myśli, iż Herod jest przedstawicielem grzechu- Anioł mówi "nie wracaj już do swoich grzechów i słabości. Spotkałeś Boga Najwyższego, więc obierz inną drogę życia"

Kochani- Święto Trzech Króli jest dobrym momentem, by rozważyć całość minionych Świąt.
Czy po tych Świętach,rzeczywiście SPOTKALIŚMY BOGA- wpierw spotykając Maryję? 
Czy zanieśliśmy swoje dary, a o dary łaski prosiliśmy będąc przy żłóbku...?
I czy po tym spotkaniu z Dzieciną- idziemy w życie, obierając inną już drogę?

Błogosławię!! <3 

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9)"