Tak! dziś Chrystus Zmartwychwstał!! <3
Tak, jest "tylko" niedziela (a nie WIELKANOC) – ale tak, Chrystus powstał z martwych!! :)

Pozwólcie, że podzielę się z Wami moją krótką analizą :) A jest coś, co mocno mnie intryguje.

Spójrzmy na Pismo Święte, które opowiada w Ewangelii Mateusza następujące zdarzenia.
Po śmierci Jezusa, arcykapłani i faryzeusze udali się do Piłata i powiedzieli tak:

"Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: "Po trzech dniach powstanę". Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: "Powstał z martwych"" (Mt 27,23-64)

Kolejno, gdy Chrystus Zmartwychwstał (w tym czasie Anioł zstąpił z Nieba, aby odsunąć kamień) straż, która pilnowała grobu stała się "jakby martwa" (cytat z Biblii). Niemniej po całym zdarzeniu, gdy się otrząsnęli, pobiegli do Piłata i oznajmili mu co się stało. Opowiedzieli zaistniałą sytuację, na co Piłat odrzekł:

«Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu».

W skrócie mówiąc, dochodzi do ustalenia "oficjalnej wersji zdarzeń" i planu ewentualnego przekupstwa ABY UKRYWAĆ PRAWDĘ.
Oni wiedzieli,że Zmartwychwstały Jezus to PRAWDA. Oni, którzy w Niego nie wierzyli za życia, którzy Go ukrzyżowali... po Zmartwychwstaniu ŚWIADOMIE maskują fakty, aby PRAWDA nie ujrzała światła dziennego.
Czy to nie jest niesamowite?
Nasuwa się pytanie – jak to w ogóle możliwe, że tak zagorzali w "anty-Ewangelii" ludzie, nagle są zdolni by uwierzyć, że "jakiś człowiek" – oszust, NIBY ożył. Absurd! 
Przecież Piłat mógł pomyśleć, że jego straż została przekupiona (przez zwolenników Jezusa) i opowiadają bzdury, mógł pomyśleć, że wymyślili tę historię aby się wybielić – bo rzeczywiście zasnęli i przegapili moment gdy wykradano ciało. Prawdopodobnie, gdyby faktycznie Apostołowie chcieli wykraść ciało Chrystusa i Piłat był przekonany,że to strażnicy nawalili, bardzo możliwe, że musieliby ponieść karę.
Tymczasem Piłat mówi "rozpowiadajcie kłamstwo", "jak będzie trzeba, zapłacę".
Jaki jest wniosek?
Oni wierzą w Zmartwychwstanie, bo w przeciwnym razie nie zachowywaliby się w taki sposób... Trwali by przy swoich racjach,bez cienia wątpliwości...

Niemniej spójrzmy teraz na kolejny fragment Pisma, kilka kartek dalej - gdy po Zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Apostołom. Niesamowite zdarzenie, ponieważ Chrystus przepowiedział swoje Zmartwychwstanie, żył z Apostołami – dał się poznać – a oni? Przytoczmy fragment:

"Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. NIEKTÓRZY JEDNAK WĄTPILI". Nie mówimy więc tylko o niewiernym Tomaszu... NIEKTÓRZY to więcej niż jedna osoba...
Widzą Go, mogą przypomnieć sobie słowa które im zostawił, że trzeciego dnia zmartwychwstanie...
a jednak wątpią.
Dla kontrastu – Piłat słyszy (nie widzi, a jedynie słyszy) o dziwacznym i nielogicznym zjawisku zstępującego Anioła i o Zmartwychwstaniu – co więcej – tę historię poznaje od  żołnierzy, którzy nawet nie byli zwolennikami Jezusa, więc z ich ust te rewelacje musiały brzmieć co najmniej dziwacznie (bez wzniosłości i zaangażowania z wielkość tego zdarzenia), a mimo to –  na bazie tych słów (można by myśleć wątpliwych) Piłat jest przekonany o prawdzie Zmartwychwstania. Próbuje reagować na zjawisko Zmartwychwstania.

Niesamowite, że rzeczywiście tak jest... My – którzy niekiedy żyjemy z Chrystusem nieustannie, w momencie gdy Pan niemal staje przed nami – pokazuje nam swoje Oblicze, pozwala się doświadczać i czuć... Gdy Jezus (będąc w temacie Jego ciała) przychodzi do nas w Komunii,  wówczas zadajemy sobie pytania "ale to na pewno?", "ale ta wiara to rzeczywiście jest prawda?", "w tym białym chlebku jest rzeczywiście Jezus?"
Niedowiarstwo... takie jak przystało na "wiernych" uczniów Zbawiciela...

Można by rozważyć zdanie, że: mnóstwo, po prostu całe rzesze "wiernych" tak naprawdę nie wierzy w Zmartwychwstanie. WIE jedynie o Zmartwychwstaniu, wie że Biblia podaje takie coś do informacji, ale z wiarą to ma mało wspólnego...
Nie można takich rzeczy stwierdzać - jako oczywistość - bo nie mamy mocy by wnikać w serca ludzkie i rozpoznawać czy wierzą czy nie wierzą...
Nie nasza to rola "etatowych sędziów", niemniej nasuwa się rozważanie, że jeśli wierzylibyśmy całym sercem, że Chrystus Zmartwychwstał, umielibyśmy adekwatnie reagować...
Nie byłoby takiego masowego zaszufladkowania tego OGROMNEGO CUDU do działu "tradycja" i traktowania go jak opowiastkę, której nie należy się cześć...
Już sama nie wiem skąd w nas tyle obojętności, gdy przychodzi chociażby Dzień Pański lub gdy po prostu... mowa o naszej wierze i nadziei zbawienia...
Dzieją się WIELKIE RZECZY, a my – siedząc przed telewizorem, przełączamy kanały, biadoląc jaki świat jest zły, jak mało w nim sprawiedliwości, radości, uczciwości...
W świecie (w świadomości), gdzie Chrystus nie Zmartwychwstał, nigdy nie zapanuje PEŁNIA RADOŚCI!! Zawsze będzie brakowało tego elementu WIELKIEJ ŚWIATŁOŚCI, która przenika nasze istnienie!

Kochani - Chrystus Zmartwychwstał!
Nauczmy się z tego cieszyć! ":) :) :) 

-z Bogiem! błogosławię!

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9)"