Na wstępie pozwolę sobie na "dwa słowa" komentarza. A zacznę od stwierdzenia, że fenomen tkwi w prostocie. I nie tylko w prostocie, którą posługuje się Biblia. Ale w prostocie jako-takiej. Prostota jest zgryźliwa dla oka - gdy mówimy o kształtach, dostępna dla rozumu - np. przy przekazywaniu wiedzy... Im prościej tym lepiej.
Prostota... W wyniku jej "oczywistości" bywa, że jest lekceważona. Uważając ją za zbyt "płytką" i nie próbując się nią zachwycić, dopatrzyć głębi - sami piętrzymy sobie problemy. Niekiedy mamy wręcz mentalną "blokadę", by uniżyć się przed Mądrością Przedwieczną, która ukryła w zjawiskach "zwykłych" ogromne skarby!
Lubimy rzeczy wyszukane, jakby one określały naszą nietuzinkowość, wyższość, bycie lepszym.
Obnażamy takim podejściem swoje kompleksy - ludzi zagubionych... Takich, którzy w rzeczywistości nie odkryli swej prawdziwej wartości...

Dlatego dziś opowiem o PROSTOCIE.

O prostocie wybranego przeze mnie fragmentu Pisma Świętego, a mianowicie:
"Bóg, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Jezusa Chrystusa."

Wyobraź sobie pokój. Twój pokój, gdzie spędzasz sporo czasu i zwykle nawet się nie zastanawiasz, że gdy zapalasz w nim światło - wówczas rozpraszasz ciemność - która POMIMO światła, wciąż tam jest. Ona jest przykryta strumieniem światła, ale gdyby tylko je wyłączyć... ciemność znów się wyłoni z ukrycia.

Ktoś powiedział "ciemność jest brakiem światła" - tak jak panujące zło jest brakiem Boga.
Każda ciemność w Tobie, we mnie - trwa od chwili "zerwania jabłka w Raju" lecz... Jezus swoją śmiercią zapalił w nas światło. Takie, które - jeśli je pielęgnujesz - zawsze pochłonie ciemność.
I mimo, że ciemność nieustannie jest I BĘDZIE aż do skończenia świata, to jeśli "przykryjesz" ją światłem, nie będzie widoczna. Nie będzie Cię sobą straszyć, nie będzie sprawiać, że w niej poczujesz się zagubiony/a

Światłość i ciemność istnieją jednocześnie. Ciemność istnieje stale, lecz nie widać jej gdy wejdzie w konflikt ze światłem. I to jest genialne! Bo żadna ciemność nie przebije światła, gdy tylko się ono zapali. Żadna ciemność nie zdoła być ponad światło - gdy tylko je uruchomimy. Ciemność zaistnieje tylko w wyniku BRAKU światła - i jest to jej jedyny warunek.

Pocieszająco prawda?
Nie musisz być "skazany/a" na ciemność, lecz nie możesz wymagać, że Światło rozbłyśnie samo. Trzeba Twojej współpracy.

W pokoju gdzie jest przymocowana lampka (a Bóg każdemu z osobna przymocował taką lampkę czyli potencjalne źródło światła) niestety wciąż MOŻE panować ciemność.
Kiedy ona panuje? Wówczas gdy lampka jest wyłączona...

Mamy lampkę - źródło światła/cząstkę Boga, lecz to od nas zależy czy zechcemy ją zaświecić. Wolna wola Przyjacielu.
Bywa, iż nie odpalamy źródła światła, dając tym samym prawo by ciemność panoszyła się MIMO obecności lampki.
Cząstki Boga, którą otrzymaliśmy "na wzór i podobieństwo Stwórcy" nikt z nas nie wypleni - ona zawsze tam będzie... co nie oznacza, że jeśli tej cząstki nie rozpalimy Bożym Światłem (wiarą w Zbawczą Mękę Jezusa), to grzech nie będzie miał nad nami władzy.

Czyli jeszcze raz.
Twoje wnętrze to "pokój", który ma w sobie źródło światła (cząstkę Boga). I teraz Twoja decyzja. Co wybierasz - życie w ciemności czy w świetle?
A czym jest światło? Światłem jest Jezus, który jako jedyny tę lampkę w Tobie potrafi Sobą rozpalić. To On dał nam "drogę, prawdę i życie" to On jest "Światłością świata" i to On dał nam możliwość rozpalenia światła w nas. Wiara w to, co dla nas zrobił na Krzyżu jest jak wielka latarnia rozpraszająca wszelkie ciemności...

Wniosek?
Nie wystarczy, że wiesz, iż w Tobie jest Bóg (czyli nasza lampka)
Bez Jego światła (wiary, że moc Boga pokonuje grzech) nie rozproszysz ciemności, która wykorzysta każdą sposobność aby się panoszyć!

Światło - w przeciwieństwie do ciemności - trzeba zainicjować... Ta inicjacja to Twoja przestrzeń wolnej woli...
a ciemność?
Ciemność nie zważa na Twoją wolę. Ona panuje ZAWSZE gdy tylko w pobliżu nie ma światła. Owszem, istnieje równolegle z obecnością niezaświeconej "lampki" - tak jak pokazuje banalny przykład z pokojem - ale ciemność ucieka w obecności Światła.
Ciemność nie zabiega o Ciebie dlatego, że chce się o Ciebie zatroszczyć... Ciemność chce Tobą zawładnąć bo wie, że MOŻESZ zaświecić Światło, nad którym ciemność nie ma władzy. Ciemność walczy TYLKO ze Światłem - nie z Tobą (bo Ciebie ma w jednym palcu). Wie, że gdy Ty (słaby do spodu) zapalisz Światło (a dzięki Bogu możesz to zrobić), wówczas "potężna" Ciemność przestanie rządzić. Dlatego ciemność Cię potrzebuje, by walczyć z Bogiem. Nie Ciebie potrzebuje jak osoby, ale jako narzędzia by nie dać Bogu miejsca w Twoim sercu i móc istnieć.

Ciemność jest na tyle nachalna - desperacko wręcz - ingerująca w człowieka, że nie pyta czy chcesz ją w sobie "odpalić", ona po prostu jest...
Natomiast Światło - Bóg - zostawia wolną przestrzeń na Twoją decyzję...

I ostatnie słowo na koniec...
Dziś czytaliśmy na Mszy, że to szabat jest ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu.
Tak często marudzimy na przykazania, na wszystkie "NAKAZY" jakie daje kościół... ale Przyjacielu, to wszystko co daje Ci Bóg zostało ustanowione DLA CIEBIE! Nie żeby Cię obciążyć, ale żebyś mógł korzystać! I tak jak szabat jest Twoim odpoczynkiem (powinien być) to każde przestrzeganie przykazów jest odpoczynkiem dla Twojej duszy! Te przykazy nie są po to, abyś wypełniając je, robił "przysługę" Bogu... Bo to nie Bóg potrzebuje Światła rozpraszającego ciemność, ale... Ty go potrzebujesz. 
Nie Bóg może zginąć na wieki, ale Ty...

Więc gdy znów poczujesz się obciążony "tymi nakazami", pomyśl wpierw o co w nich tak naprawdę chodzi. Ale tak NAPRAWDĘ o co w nich chodzi, a nie jakieś "głosy tłumu", których może nasłuchałeś się od świata...
A świat?  Owszem, duch świata umiłował ciemność - życie bez zasad. Ciemność NICZEGO nie wymaga, jest królestwem lenistwa - żadnych zasad, żadnych działań...
Boże zasady PODNOSZĄ Cię ku dobremu, rozpalają światło które w sobie możesz mieć.
Życie bez zasad to tkwienie w ciemności, która owszem - wydaje się kusząca - ale wiedzie wyłącznie do śmierci duszy.

Uff, wyszła litania jakiej już dawno nie było...
...a to będąc przy litanii - na deser zachęcam do modlitwy do Serca Jezusowego :D

-z Bogiem

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9)"