W dzisiejszych czytaniach, słowa Apostoła nakierowują nas na aspekt powołania. Temat bardzo dobrze znany - człowiek jako istota powołana do Świętości...powołana do Zbawienia.

I w tym wszystkim nie ma większej filozofii jak to, by patrzeć na swoje życie pod kątem wędrówki do Nieba.
Kimkolwiek jestem, cokolwiek czynię, jakiekolwiek dano mi talenty, umiejętności... - nieważne. Ważne jest czy to co robię jest miłe Bogu czy raczej służy potępieniu?

Gdy człowiek pyta Boga "panie Boże czy mam być lekarzem/adwokatem/sprzątającym/ nauczycielem? Kim mam być, co dla mnie przygotowałeś?" Pan Bóg nie wskazuje konkretnie "bądź tym i tym", ale zadaje pomocnicze pytanie "a w którym zawodzie będziesz służył Mi, a nie swojej próżności, pysze? W którym zawodzie będziesz szukał powołania zbawienia, a nie wyłącznie dóbr doczesnych?"

Kwestia powołania człowieka do Świętości jest mocno "młynkowana", a z różnych źródeł dosięgają nas pouczenia, abyśmy we wszystkim co czynimy, doszukiwali się spełniania nadrzędnego powołania danego nam od Boga. I słusznie... Człowiek osiąga pełnię szczęścia wówczas, gdy nieustannie zadaje Bogu pytanie "Ojcze, czy to co robię, prowadzi mnie do świętości?" A jeśli nie prowadzi... czy jestem gotowy, aby z tego zrezygnować i zmienić kierunek?

Ale dziś poza kwestią powołania, chciałam się skupić na czymś innym...

Ks. Michał Olszewski, który jako egzorcysta niejedno widział i wiele słów Szatana słyszał, pisze tak: "Rzeczywistość duchowa istnieje obiektywnie. Bez względu na to, czy w nią wierzysz, czy nie - ona na Ciebie wpływa. Jasiek Kowalski nie wierzy, że jest słońce, ale to nie oznacza, że słońca nie ma i że nie działa na Jaśka".

Czy w to wierzysz czy nie, świat duchów istnieje i na Ciebie wpływa. Walka o zbawienie trwa, a w niej walka o Twoją duszę. Duch Święty namawia Cię do odpowiedzi na zawołanie Boże, a Zło strąca z prawej ścieżki. I czy wierzysz w coś takiego jak "powołanie do zbawienia", czy też nie - jesteś z tego obiektywnie rozliczany/a. Na końcu drogi nie będzie taryfy ulgowej, oddzielnej bramy do Nieba dla tych, którzy odrzucili pragnienie świętości... Bo owo pragnienie nie jest jakimś wyimaginowanym skarbem na końcu tęczy, ale jest Twoją decyzją. Wolną wolą, którą albo skierujesz na Boga, albo oddasz Złemu. Ta decyzja nie odbywa się gdzieś poza Tobą, ale wynika właśnie z Twojego wnętrza i przekonań.
I czy uznasz istnienie Boga oraz Szatana, czy też powiesz, że nic takiego nie ma - to nie oznacza, że w tym momencie nie obowiązuje Cię słowo Boga, to nie znaczy że nie uczestniczysz w zawodach o Niebo... 

...z powołaniem do Świętości jest tak samo jak ze słońcem Jaśka. Czy w to wierzysz czy nie, wszystko trwa obiektywnie. A Ty odbierasz owoce swoich decyzji i duchowej walki - zależnie od tego, czy spełniasz powołanie do zbawienia, czy pozwalasz aby Zło ingerowało w Twoją Świętość.Patrząc na swoje życie, nie musisz zgadywać po której stronie jesteś. Zobacz na owoce swojego życia, a odpowiedź nasunie się sama.

-z Bogiem!

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9)"