Ostatnio robiłam wpis o spowiedzi, później o tym, że Bóg pochyla się do człowieka gdy ten tonie w swojej nędzy...
...dlatego dziś - czytając proponowane fragmenty Pisma Świętego - wyłapałam zdanie, które można rzecz jest kropką nad "i" wcześniejszych wywodów.

Otóż temat na dziś: SŁOWO

Jk 1,17
"Przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze."

Co za genialne zdanie!
Kochani, nie trzeba mocno rozwiniętej duszy,aby człowiek doświadczył momentu gdy jakieś słowa przyniosły mu REALNE UCZUCIE nadziei.
Chociażby od lekarza.
Nie trzeba wiary w Boga, aby doświadczyć uczucia, że przyniesione słowo otworzyło w sercu lawinę wzruszenia, radości...
...albo w drugą stronę - wypowiedziane słowa zagrzmiały jak burza i rozdarły serce na pół.
Pojawiły się łzy, odebrano człowiekowi nadzieję, poczucie bezpieczeństwa...

Słowo ma realną moc.
I o ile słowo człowieka działa na płaszczyźnie płytkiej - bo dotyka przestrzeni naszego życia doczesnego, tak słowo Boga przenika światy.
Dotyka najbardziej głębokich rzeczywistości nas samych, o których niekiedy nie mamy pojęcia.

I do czego zmierzam będąc od kilku dni przy temacie spowiedzi i ludzkiego grzechu?

Otóż bywa, że nie wierząc w moc Słowa Bożego, nie czujemy aby nasza dusza była czysta. Chociażby po spowiedzi - tkwią wątpliwości "a na pewno?", "wydaje mi się, że ten czy ten grzech nadal we mnie tkwi", "Pan Bóg mi nie przebaczył, nie ma opcji", "kiepska spowiedź", "żadnych wielkich uniesień"
No właśnie...
Całkowity brak wiary w realną moc Bożego słowa wypowiadanego przez usta kapłana "Ja odpuszczam tobie grzechy". TO JEST ISTOTA SPOWIEDZI. I nie mówi tego człowiek w sutannie...ale Pan Bóg przez jego usta. Nie każdy ksiądz będzie idealnym mówcą, nawet nie każdy będzie idealnym duszpasterzem, ale KAŻDY mocą sakramentu tak samo odpuszcza Ci grzechy jak zrobiłby to Papież, który wygłosiłby godzinną mowę o Twojej duszy, a także jak zrobiłby to Jezus.

I kolejne świetne zdanie - prośba właściwie, która również potrzebuje wiary w moc słowa.
Zdanie wypowiadane przed każdą Komunią. Dla mnie to zdanie jest jak "mini spowiedź". Dlaczego? Bo jeśli człowiek nie skupił się na początku Mszy, gdy razem z ludem przepraszał Boga za grzechy, to jeszcze w tym momencie, po Przeistoczeniu - ma swoją szansę, aby stanąć z Bogiem w prawdzie.

"Panie, powiedz SŁOWO a będzie uzdrowiona dusza moja" - uwielbiam ten tekst bo jest tak prosty, a jednocześnie OGROMNY w swej mocy.
Tylko jedno słowo...
Panie Boże, jedno Twoje "uzdrawiam" i jestem człowiekiem zdrowym.
A kiedy jest to "uzdrawiam?"
Nie gdy ziemia się zatrzęsie, nie gdy dzwony zabiją...ale GDY UWIERZYSZ, ŻE BÓG CIĘ DOTYKA.
Bo On jest! I zawsze na każde Twoje "chcę" podchodzi, by Cię uzdrawiać.

Jeśli myślisz, ze Twój grzech jest większy czy silniejszy od Boga, spójrz na krzyż.
Ale naprawdę spójrz!
Widzisz tam umęczonego człowieka, który oddał za Ciebie życie?
Pamiętasz - chociażby z filmu - jak bardzo był katowany?
Więc teraz pomysl - czy to, że znów upadłeś, pokłóciłeś się z żoną/mężem, obgadałaś sąsiadkę, byłaś próżna, byłeś pyszny, kłamałeś... czy któregokolwiek z tych jest większe niż ta Męka?
Czy myślisz, ze chociaż jedna Kropla Bożej Krwi nie ma większej mocy niż ta przyziemna kłótnia z żoną, która - jak się postaracie - tego samego dnia będzie zajednana?
Pomyśl!
Popatrz choć raz z uwagą na Krzyż i uświadom sobie co się na nim wydarzyło.

...a jeśli Zły podpowie Ci do ucha "Bóg ci nie przebaczył", przypomnij sobie SŁOWO Jezusa na Krzyżu. Słowo "pragnę".
Jezus z tego Krzyża - jeśli potrafisz na nim skupić wzrok - mówi Ci "pragnę abyś była ze mną w niebie", "pragnę abyś był zbawiony", "pragnę Cię uzdrawiać", "pragnę Cię rozgrzeszać".
I o ile Twoje pragnienia bywają ulotne, tak słowo Boga - wypowiedziane raz - nie przepadnie, do póki nie zbierze oczekiwanego owocu.

Uwierz Bożemu Słowu przebaczenia, pozwól sobie na głęboki oddech wolności!

Z Bogiem Kochani!

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9)"